Dysia weszła w wiek "zdobędę cały świat" i tak co skutecznie zdobywa, że muszę chodzić za nią krok w krok. Ulubioną zabawą tego małego człowieka jest wchodzenie na stół, po którym z piskiem usiłuje biegać. Tu brudny pysio w piżamce pokazuje wyroby mamy swej
Tosia jest na nadszarpującym nerwy etapie "wszystko jest powodem do płaczu" a to jest baaaardzo męczące ;)
Starszaki biegają do szkoły czasami bardziej, czasami mniej radośnie. Chociaż Karolka życia bez szkoły sobie nie wyobraża :)
mi odpuszcza zimowa niemoc ;) co oznacza że odkurzam aparat i za dni kilka jedziemy z dziewczynami do Jury Krakowsko-Częstochowskiej zamki zdobywać ;) w tym roku ze względy na wiek dziewczyn i ilość ramion nośnych tylko te łatwiej dostępne. Niestety Kuba nie jedzie z nami, bo ten prawie dorosły pan 8-latek jedzie na narty.
co się dzieje gdy kura domowa sprawdza czy umie latać ??
Nie, nie rzuca się z klifu, tylko ostrożnie, powoli sprawdza czy zdoła unieść się ponad kurnik ;) Otóż nie dzieje się kompletnie nic...kura w swojej głowie toczy walkę, a świat żyje sobie dalej nie zauważając tego. Co więcej z dziećmi tez nie dzieje się nic złego, po dwóch dyżurach kura tylko słyszy rano od swojej trzylatki: "dzie tatuś", więc odpowiada że w pracy, na co trzylatka bez odrobiny delikatności rzecze "a ty nie mogłaś iść? ja z tatusiem mogę zostać".
A kura chodź czasami najdzie ją refleksja nad końcem pewnego rozdziału w życiu...
Lubię być kura domową do pralki wrzucać problemy wraz z głową pralka pierze ja nie wierzę w nic słodko jest nie myśleć o niczym się zgubić we własnej spódnicy kochani robię pranie jestem kura nioska kura beztroska zamiast jajek znoszę co dzień kilka bajek z głupich myśli się obieram zrzucam pierze i nie wierzę w nic (...) * M. Peszek "Rosół"
...to nie żal jej :) Bo za chwile zauważa że nic się nie zmieniło, nadal karmi, przewija, uczy, czyta, ćwiczy, pierze, nosi, nadal jest kura domową tylko raz na kilka dni znika daje czas kogutowi (wówczas domowemu :P ) na spędzenie czasu z kurczętami, a sama unosi się nad kurnik, bo stamtąd lepiej widać.
a tu już rejs statkiem, tylko morze i trzy pary ciekawskich oczek ;) chłopaki uczą się węzłów
w dni kiedy pogoda mniej sprzyjała kąpielom (chyba da się takie trafiły :) ) chłopcy wcale się tym nie przejmowali jedyny w swoim rodzaju egzemplarz foki bałtyckiej :P dziewczynki, fale i kamyczki
dnia pewnego, słonecznego kiedy wybrałam się na ploteczki z wrześniowymi chuściarami ;) (pozdrawiam seeeeerdecznie :* ) ojeciec dzieciom, babcia i starsza trójka wybrali się na Westerplatte (beze mnie buuuuuuuuuuuuuu)
i znów plaża, błogie lenistwo, budowanie w piasku, pływanie na piesku ;)
później była wycieczka na hel :) i foki, cudne były, chociaż fokarium nie miało żadnej kontroli nad ilością ludzi na terenie obiektu, dzikie tłumy ludzi, trzeba było bardzo pilnowac dzieci żeby dorośli ich nie zgnietli...bardzo szybko z tamtąd uciekliśmy
babcia puszcza oczko :D
po drodze mijaliśmy park linowy, nie było możliwości żeby Kuba nas tam nie zaciągnął
dało radę ;) dwa tygodnie z czwórką dzieci bez wózka. Nawet nam go nie brakowało, czasami jak patrzyłam na rodziców targających wózek to żal mi ich było. Ale od początku.... jechaliśmy w nocy, dzieci miały przespać całą podróż, z tym spaniem jednak różnie było ;) najważniejsze że udało nam się dojechać i po zjedzeniu śniadania, maluchy nawet w piżamkach podreptaliśmy na plażę
MALBORK dzieciaki, ku zaskoczeniu innych zwiedzających, dały radę zwiedzić twierdzę w Malborku (3,5 godziny) i tylko Dysia ucięła sobie drzemkę w chuście tu już w drodze do wyjścia, towarzystwo ledwo nogami powłóczyło
GDYNIA dwie wiedźmy z dziećmi i żółta łódź podwodna :P
akwarium gdyńskie
ciąg dalszy jutro.....mam nadzieję ;) chociaż biorąc pod uwagę moje zorganizowanie, rozpoczęcie roku szkolnego starszaków i ćwiczenia Karolki-różnie być może :P ale się postaram :D
Alllllle tu pusto :) dawno nas nie było...łapię troszkę dystansu, powoli rozpycham trochę przestrzeni dla siebie, tonę w książkach i powoli buduję tylko moją przestrzeń. Dzieci rosną, wiem, że muszę być dla nich wiem również, ale one rosnąć będą zawsze, a ja potrzebuję kawałka własnego świata i na tym teraz się skupiam ;)
Oczywiście dzieci traktują chwilę które mam w samotności na poukładanie sobie pewnych spraw w głowie jako wyzwanie żeby mi je ograniczyć ;)
Kinia: mogę z tobą kąpać się ja: nie, idź pobaw się z Kubą, chcę chwilę pobyć sama Kinia :( ja: maleńka, wyjdę za chwilę do Cibie Kinia: chcę z Tobą kąpać się ! ja: nie, za chwilę przyjdę Kinia: puść mnie, bede cię ciałować
Uczymy się też powoli godzić nasze potrzeby, leżę w łóżku z książką, Kinia przychodzi ze swoją kładzie się koło mnie K: teś bede citać ja: a co?? - zastanowiło mnie to że nie była to książka z jej półki Kinia pokazała mi okładkę ja: ciekawy wybór, Pani Bovary ??? na co Kinia z miną intelektualistki, otworzyła pierwszą stronę spojrzała na mnie, na książkę- panie Janie, panie Janie, jano śtań
A tu fotki z naszego kwietniowego spaceru, okiem profesjonalisty: http://janikowskidaniel.blogspot.com/2009/05/wiosenny-plener.html
Kiedy PÓŁ stanowi 100 % nabiera na wartości, szczególnie dla
tych których bezpośrednio dotyczy, a kiedy przekłada się to na CZAS spędzony
RAZEM nie ma już nic ważniejszego.
Z końcem tego miesiąca Kamilka kończy 6 miesięcy, trudno mi w to uwierzyć że ta mała istotka
jest już z nami pół roku :)
W piątek 13-ego pierwszy raz od
baaaaardzo dawna wyszliśmy bez dzieci w domu. Żadnego dziecka ani w chuście,
ani przy nogawce ;) tylko my sami :D
Rzecz jasna wyjście poprzedzone
było tygodniowym stresem związanym z zostawieniem Kluski bez dystrybutora
mlecznego. Kluska odmówiła kolejno, butelki z mlekiem, mleka na łyżce,
marchewki, zaakceptowała 2 (słownie dwie) łyżeczki kaszki jaglanej na moim
mleku :/
O 16 pobiegłam do fryzjera, przed
samym wyjściem godzinę siedziałam z Kluską na rękach z nieograniczonym dostępem
do mlekopoju i o 20 wyszliśmy. Było i dziwnie i FANTASTYCZNIE :)
Kluseczka koło 22 zasnęła z
Kubusiem w łóżku, w związku z czym moja mama co chwilę do nich zaglądała bo
bała się że Kuba ja przygniecie ;)
My jak na grzeczne dzieci
przystało ;) wróciliśmy o północy do domu. I całe szczęście bo pół godziny
później Kluska obudziła się głodna.
Mimo strachu odpoczęłam i polecam
wszystkim skupionym na dzieciach rodzicom :D
zbliża się okres rozliczeń podatków, w związku z tym mam prośbę :) jeśli jeszcze nie wiecie co zrobić ze swoim % będziemy bardzo wdzięczni, jeśli przekażecie go dla naszej Karolki