W moim magicznym domu ciepło jest i bezpiecznie...
Kategorie: Wszystkie | RATUJMY ZWIERZAKI | chustonoszenie
RSS
środa, 10 lutego 2010
przonosiny czyli CDN
ponieważ na bobasach2 przekroczyłam limit miejsca na foty musiałam przenieść się w nowe miejsce.....o tu:
http://bobasy4.blox.pl/

zapraszamy i do zobaczenia :D
sobota, 30 stycznia 2010
Dysia weszła w wiek "zdobędę cały świat" i tak co skutecznie zdobywa, że muszę chodzić za nią krok w krok. Ulubioną zabawą tego małego człowieka jest wchodzenie na stół, po którym z piskiem usiłuje biegać.
Tu brudny pysio w piżamce pokazuje wyroby mamy swej



Tosia jest na nadszarpującym nerwy etapie "wszystko jest powodem do płaczu" a to jest baaaardzo męczące ;)



Starszaki biegają do szkoły czasami bardziej, czasami mniej radośnie. Chociaż Karolka życia bez szkoły sobie nie wyobraża :)


mi odpuszcza zimowa niemoc ;) co oznacza że odkurzam aparat i za dni kilka jedziemy z dziewczynami do Jury Krakowsko-Częstochowskiej zamki zdobywać ;) w tym roku ze względy na wiek dziewczyn i ilość ramion nośnych tylko te łatwiej dostępne. Niestety Kuba nie jedzie z nami, bo ten prawie dorosły pan 8-latek jedzie na narty.

niedziela, 11 października 2009
co się dzieje gdy kura domowa sprawdza czy umie latać ??
Nie, nie rzuca się z klifu, tylko ostrożnie, powoli sprawdza czy zdoła unieść się ponad kurnik ;) Otóż nie dzieje się kompletnie nic...kura w swojej głowie toczy walkę, a  świat żyje sobie dalej nie zauważając tego. Co więcej z dziećmi tez nie dzieje się nic złego, po dwóch dyżurach kura tylko słyszy rano od swojej trzylatki: "dzie tatuś", więc odpowiada że w pracy, na co trzylatka bez odrobiny delikatności rzecze "a ty nie mogłaś iść? ja z tatusiem mogę zostać".

A kura chodź czasami najdzie ją refleksja nad końcem pewnego rozdziału w życiu...

Lubię być kura domową
do pralki wrzucać problemy wraz z głową
pralka pierze ja nie wierzę w nic
słodko jest nie myśleć o niczym
się zgubić we własnej spódnicy
kochani robię pranie
jestem kura nioska
kura beztroska
zamiast jajek
znoszę co dzień kilka bajek
z głupich myśli się obieram
zrzucam pierze i nie wierzę w nic
(...) *
                                   M. Peszek "Rosół"


...t
o nie żal jej :) Bo za chwile zauważa że nic się nie zmieniło, nadal karmi, przewija, uczy, czyta, ćwiczy, pierze, nosi, nadal jest kura domową tylko raz na kilka dni znika daje czas kogutowi (wówczas domowemu :P ) na spędzenie czasu z kurczętami, a sama unosi się nad kurnik, bo stamtąd lepiej widać.

*polecam lekturę całości ;)


czwartek, 03 września 2009
wakacje bez wózka część III
a tu już rejs statkiem, tylko morze i trzy pary ciekawskich oczek ;)

chłopaki uczą się węzłów





w dni kiedy pogoda mniej sprzyjała kąpielom (chyba da się takie trafiły :) ) chłopcy wcale się tym nie przejmowali

jedyny w swoim rodzaju egzemplarz foki bałtyckiej :P

dziewczynki, fale i kamyczki




ostatni wieczór, zachód słońca i pożegnanie

trzy małe piaskoludy






środa, 02 września 2009
wakacje bez wózka, część II
dnia pewnego, słonecznego kiedy wybrałam się na ploteczki z wrześniowymi chuściarami ;) (pozdrawiam seeeeerdecznie :* ) ojeciec dzieciom, babcia i starsza trójka wybrali się na Westerplatte (beze mnie buuuuuuuuuuuuuu)






i znów plaża, błogie lenistwo, budowanie w piasku, pływanie na piesku ;)







później była wycieczka na hel :) i foki, cudne były, chociaż fokarium nie miało żadnej kontroli nad ilością ludzi na terenie obiektu, dzikie tłumy ludzi, trzeba było bardzo pilnowac dzieci żeby dorośli ich nie zgnietli...bardzo szybko z tamtąd uciekliśmy



babcia puszcza oczko :D





po drodze mijaliśmy park linowy, nie było możliwości żeby Kuba nas tam nie zaciągnął




poniedziałek, 31 sierpnia 2009
wakacje bez wózka :) część I
dało radę ;) dwa tygodnie z czwórką dzieci bez wózka. Nawet nam go nie brakowało, czasami jak patrzyłam na rodziców targających wózek to żal mi ich było. Ale od początku....
jechaliśmy w nocy, dzieci miały przespać całą podróż, z tym spaniem jednak różnie było ;) najważniejsze że udało nam się dojechać i po zjedzeniu śniadania, maluchy nawet w piżamkach podreptaliśmy na plażę









MALBORK
dzieciaki, ku zaskoczeniu innych zwiedzających, dały radę zwiedzić twierdzę w Malborku (3,5 godziny) i tylko Dysia ucięła sobie drzemkę w chuście


tu już w drodze do wyjścia, towarzystwo ledwo nogami powłóczyło
 

GDYNIA dwie wiedźmy z dziećmi i żółta łódź podwodna :P





akwarium gdyńskie





ciąg dalszy jutro.....mam nadzieję ;) chociaż biorąc pod uwagę moje zorganizowanie, rozpoczęcie roku szkolnego starszaków i ćwiczenia Karolki-różnie być może :P ale się postaram :D
niedziela, 17 maja 2009
Alllllle tu pusto :) dawno nas nie było...łapię troszkę dystansu, powoli rozpycham trochę przestrzeni dla siebie, tonę w książkach i powoli buduję tylko moją przestrzeń.
Dzieci rosną, wiem, że muszę być dla nich wiem również, ale one rosnąć będą zawsze, a ja potrzebuję kawałka własnego świata i na tym teraz się skupiam ;)

Oczywiście dzieci traktują chwilę które mam w samotności na poukładanie sobie pewnych spraw w głowie jako wyzwanie żeby mi je ograniczyć ;)

Kinia: mogę z tobą kąpać się
ja: nie, idź pobaw się z Kubą, chcę chwilę pobyć sama
Kinia :(
ja: maleńka, wyjdę za chwilę do Cibie
Kinia: chcę z Tobą kąpać się !
ja: nie, za chwilę przyjdę
Kinia: puść mnie, bede cię ciałować

Uczymy się też powoli godzić nasze potrzeby, leżę w łóżku z książką, Kinia przychodzi ze swoją kładzie się koło mnie
K: teś bede citać
ja: a co?? - zastanowiło mnie to że nie była to książka z jej półki
Kinia pokazała mi okładkę
ja: ciekawy wybór, Pani Bovary ???
na co Kinia z miną intelektualistki, otworzyła pierwszą stronę spojrzała na mnie, na książkę- panie Janie, panie Janie, jano śtań

A tu fotki z naszego kwietniowego spaceru, okiem profesjonalisty:
http://janikowskidaniel.blogspot.com/2009/05/wiosenny-plener.html
 



sobota, 28 lutego 2009


Kiedy PÓŁ stanowi 100 % nabiera na wartości, szczególnie dla tych których bezpośrednio dotyczy, a kiedy przekłada się to na CZAS spędzony RAZEM nie ma już nic ważniejszego.

 

Z końcem tego miesiąca Kamilka kończy 6 miesięcy,  trudno mi w to uwierzyć że ta mała istotka jest już z nami pół roku :)


niedziela, 15 lutego 2009

W piątek 13-ego pierwszy raz od baaaaardzo dawna wyszliśmy bez dzieci w domu. Żadnego dziecka ani w chuście, ani przy nogawce ;) tylko my sami :D

 

Rzecz jasna wyjście poprzedzone było tygodniowym stresem związanym z zostawieniem Kluski bez dystrybutora mlecznego. Kluska odmówiła kolejno, butelki z mlekiem, mleka na łyżce, marchewki, zaakceptowała 2 (słownie dwie) łyżeczki kaszki jaglanej na moim mleku :/

 

O 16 pobiegłam do fryzjera, przed samym wyjściem godzinę siedziałam z Kluską na rękach z nieograniczonym dostępem do mlekopoju i o 20 wyszliśmy. Było i dziwnie i FANTASTYCZNIE :)  

Kluseczka koło 22 zasnęła z Kubusiem w łóżku, w związku z czym moja mama co chwilę do nich zaglądała bo bała się że Kuba ja przygniecie ;)

My jak na grzeczne dzieci przystało ;) wróciliśmy o północy do domu. I całe szczęście bo pół godziny później Kluska obudziła się głodna.

 

Mimo strachu odpoczęłam i polecam wszystkim skupionym na dzieciach rodzicom :D

sobota, 07 lutego 2009
zbliża się okres rozliczeń podatków, w związku z tym mam prośbę :) jeśli jeszcze nie wiecie co zrobić ze swoim % będziemy bardzo wdzięczni, jeśli przekażecie go dla naszej Karolki

http://karolinalusniewska.blox.pl/html


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 23